Psycholog i psychoterapia Warszawa Mokotów

Jeśli masz problemy, z którymi nie potrafisz sobie poradzić albo dopadła Cię depresja, nerwica natręctw i różne lęki, to warto skontaktować się z psychologiem i zapisać się na wizytę. Bardzo ważne jest to, aby nie wstydzić się swoich problemów i wizyty u specjalisty, ponieważ są takie sytuacje i zdarzenia, w których tylko jemu uda się nam pomóc. Psycholog i psychoterapia Warszawa Mokotów potrafi słuchać i rozumie, na czym polegają nasze lęki i będzie mógł nam podpowiedzieć, jak sobie z nimi radzić. Dzięki temu terapia przynosi oczekiwane rezultaty, a my odzyskujemy z powrotem chęć do życia. Nasze problemy różnie wpływają na nasze życie, a czasami sprawiają, że nie mamy już na nic siły. W związku z tym pozostaje nam skontaktowanie się z psychologiem, który posiada odpowiednią wiedzę oraz doświadczenie w pomocy ludziom z różnymi problemami. Dzięki niemu będzie możliwe zrozumienie,  na czym tak naprawdę polega nasz problem i skąd się on w ogóle wziął. Co nas skłoniło do zmiany w swoim życiu i przewartościowaniu wszystkich swoich myśli.

Wierność najważniejsza

O szczęściu, płaczu i wierności To będzie tekst o szczęściu, o płaczu i o wierności, ale przede wszystkim o wierności. Przeznaczony jest nie dla wszystkich. Nie potrzebują go czytać ci, dla których wierność raz podjętym zobowiązaniom jest tylko radosną oczywistością, i nie warto, żeby go czytali ci, którzy w ogóle nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć, co to jest wierność. Napisany jest dla tych, którzy znają wartość wierności, ale także jej cenę; którzy uważają ją za coś bardzo ważnego, choć nie zawsze łatwego. Będzie więc w tym tekście o wierności, ale zacząć trzeba od szczęścia. Mnóstwo rzeczy dzieje się wokoło nas. Wiele spraw nas dotyczy, wiele przedmiotów mamy w swoim polu widzenia. Tak wiele, że nie można ich wszystkich uświadamiać sobie w jednakowym stopniu. Coś musi dominować, stawać się ważne, inne rzeczy pozostają na dalszym planie. W psychologii mówi się w związku z tym o tle i figurze: figura jest tym, co ma dla nas – w danym momencie – znaczenie. Reszta pozostaje tłem. Możemy to sprawdzić. Idźmy na spacer, zatrzymajmy się i spójrzmy na trawę koło drogi. Obejrzyjmy wszystko, co się znajduje w naszym polu widzenia, a potem skoncentrujmy uwagę na jednej roślince: trawce lub kwiatku. W miarę przyglądania mu się, kwiatek staje się figurą, wyłania się z tła. Tło staje się mało ważne, prawie niedostrzegalne. Już tylko kwiatek jest wyodrębniony – zaczynamy dostrzegać coraz więcej szczegółów: kształt, zarys listków, kolor i jego odcienie, kroplę rosy na płatku. Widzimy już tylko piękno tego kwiatu, zachwycamy się nim jest to zachwyt uszczęśliwiający. Jeśli umiemy się zatrzymać, takich chwil może być dużo. Może taką chwilę szczęścia dać kwiat, światło księżyca, dzieło sztuki, płynąca woda, widok na góry. Wystarczy zatrzymać się, wyciszyć wewnętrznie, odetchnąć. Szczęście jest tuż, pod ręką, blisko, brak tylko czasu, by podnieść na nie oczy. Po to właśnie są potrzebne święta, wakacje, urlopy, żeby ten czas znaleźć, żeby się wewnętrznie uspokoić, zachwycać się i być przez chwilę szczęśliwym.

Wspólny cel działania

Dlatego, choć dzieci są najbardziej naturalnym wspólnym celem działania, nie powinny stać się jedyną wartością łączącą małżonków. Trzeba świadomie te wspólne wartości odkrywać  i wzajemnie je sobie ofiarowywać. Wtedy następny etap miłości małżeńskiej – już po odejściu dzieci – może stać się najpiękniejszy. Jeśli wartością główną nie stanie się wówczas wygoda i troska samego siebie, jeśli nadal będzie coś, co dla obojga małżonków jest rzeczywiście ważne i dla czego warto – pomagając sobie wzajemnie – pracować, może to być naprawdę złoty okres miłości małżeńskiej. Znowu we dwoje – jak nowożeńcy – ale z człowiekiem, z którym przeżyło się dużo dobrych i złych dni. Kiedy Mały Książę z książki Saint-Exupery’ego zobaczył ogród pełen róż, pomyślał o swojej ukochanej róży: «Sądziłem, że posiadam jedyny na świecie kwiat, a w rzeczywistości mam zwykłą różę, jak wiele innych». Czasem myślimy tak o naszych współmałżonkach, jeśli jednak zastanowimy się, możemy zrozumieć to, co Mały Książę zrozumiał przy pomocy liska – swego przyjaciela. Mały Książę pojął, że choć jego róża dla przygodnego przechodnia może wydawać się zwyczajna, dla niego ma znaczenie większe niż wszystkie inne razem wzięte, «ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice [z wyjątkiem dwóch lub trzech, z których chciałem mieć motyle]. Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ… jest moją różą. Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu [powiedział lisek], Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu… – powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać». Może właśnie wtedy, już z pewnym dystansem wobec życia, mogą małżonkowie znaleźć jego cel najistotniejszy? Jeśli to będzie zarazem cel wspólny, mogą na nowo przeżywać swoją miłość, która jest inna niż w dniu ślubu, ale głębsza i zarazem szerzej otwarta do świata.

Ślub

Choć nie powinien być szczytowym momentem w całym rozwoju miłości między dwojgiem ludzi, jest rozpoczęciem nowego etapu, w którym nabyta wcześniej umiejętność podejmowania odpowiedzialności zaczyna się konkretyzować i sprawdzać w odniesieniu do współmałżonka. Jest momentem, w którym za osobę, wybraną ze względu na uczuciowe w niej upodobanie, podejmuje się trwałą odpowiedzialność. Oczywiście już wcześniej istnieje odpowiedzialność za człowieka, z którym się styka, ale właśnie decyzja podjęcia odpowiedzialności na zawsze jest akcentem, który – dodany do wcześniejszego upodobania – zmienia miłość narzeczeńską w małżeńską.
Teraz dominującym przeżyciem jest radość z bycia ze sobą i na tym etapie stanowi to właściwy poziom rozwoju. Ale po jakimś czasie para ludzi, dla której jedynym wspólnym celem byłoby przebywanie ze sobą, wydawałaby się śmieszna, a im samym groziłaby nuda. By tego uniknąć, potrzebne jest nie tylko bycie razem, ale wspólne działanie. Jego cel może być bardzo różny – najczęściej staje się nim dziecko. We wzajemnej pomocy i pracy dla wspólnego celu miłość małżeńska rozwija się dalej. I ten etap jednak nie może trwać zbyt długo. Rodzice powinni mieć coś, co ich łączy niezależnie od dzieci. Powinni w okresie wielkiego zaabsorbowania dziećmi i przemęczenia pracą dla nich nie zapominać o narzeczeńskim «chodzeniu ze sobą», choćby czasami, i o wspólnych przyjemnościach. Powinni rozmawiać ze sobą także o innych sprawach niż dzieci [na przykład sprawy społeczne, religia, praca zawodowa], gdyż w przeciwnym razie z czasem nic ich nie będzie łączyć. Po dorośnięciu dzieci, rodzice będą się starali zbyt długo przetrzymywać je w zależności od siebie, a po ich odejściu stwierdzą, że nie mają już nic wspólnego.

Krzywda dla dzieci

Nieudane małżeństwo to nie tylko osobista klęska dwojga dorosłych ludzi, ponieważ dla ich dzieci jest to zawsze niezawiniona wielka krzywda. Społeczeństwo bierze dzieci w obronę, normuje między innymi sprawy zawierania i unieważniania małżeństw – ale co z tego, że zgodnie z obowiązującymi przepisami małżeństwo przestanie istnieć, że na rzecz dzieci zostaną zasądzone alimenty [pieniądze na utrzymanie]. Dla prawidłowego rozwoju każdego dziecka niezbędni są oboje rodzice. I dlatego nie wystarczą najdoskonalsze nawet prawa, jeśli ludzie nie będą podejmowali z zastanowieniem i poczuciem odpowiedzialności decyzji zawarcia małżeństwa i stworzenia rodziny. W codziennym życiu, w nawale trosk i obowiązków potrzebna staje się wspólnota zapewniająca inne wartości: prawdziwą przyjaźń, pomoc, radę, wspólne przełamywanie trudności, dążenie do udoskonalenia swego charakteru. Normalnym dążeniem człowieka jest zdobycie oddanego towarzysza, na którym można polegać w każdej sytuacji. Tak pojęte małżeństwo da zadowolenie obu stronom, zadowolenie trwałe, cementujące jednocześnie małżeństwo. W zespole tych zagadnień również współżycie płciowe zajmuje ważne miejsce, jest podkreśleniem obopólnego oddania, związania się. Całą wartość współżycia płciowego odczuwa się dopiero wtedy, kiedy spełnione są i inne wartości małżeństwa. Dopiero wtedy małżeństwo daje prawdziwe szczęście. Młodzi sprawy te często pojmują inaczej. Hierarchia ważności tych spraw jest u nich nieraz odwrócona. Nadmierną wagę przywiązują do spraw seksualnych. I to staje się przyczyną zawodu. Małżeństwo oparte wyłącznie na doznaniach seksualnych nie wytrzymuje próby życia. Czego więc należy szukać i na czym opierać tak ważne decyzje życiowe, jak zawarcie małżeństwa? Chyba na właściwym ocenianiu spraw składających się na codzienne życie małżeństwa i traktowanie mężczyzny jako towarzysza życia, na dostrzeganiu w nim wartości świadczących o kulturze osobistej. W pierwszym okresie dojrzewania płciowego naturalna jest przewaga zainteresowań seksualnych. Chodzi jednak o to, aby później zainteresowania nasze kierowały się również i ku tym sprawom, które dla całkowitego spełnienia jednego z podstawowych celów człowieka założenia rodziny – są tak ważne.

Małżeństwo – rodzina

Zanim małżeństwo osiągnęło taką postać, jaką ma dzisiaj, przechodziło kilka etapów. W pierwotnych społeczeństwach istniały związki plemienne. Celem ich była obrona interesów plemienia. Sprawy etyki, zasad moralnych pojmowane były inaczej niż dzisiaj. Zasadniczym celem było utrzymanie się przy życiu. Panowało wtedy wielożeństwo. W miarę rozwoju cywilizacji małżeństwo stawało się związkiem bardziej trwałym, zawieranym już tylko między dwojgiem ludzi. Przez długie wieki mężczyzna był głową rodziny, a kobieta grała w niej rolę podrzędną. Rozwój nauki, osiągnięcia człowieka we wszystkich dziedzinach coraz bardziej zmieniały jego życie. W dążeniu do umocnienia społeczeństwa tworzono prawa regulujące współżycie w małżeństwie, co w pewnym momencie spowodowało zrównanie się praw małżonków. Stali się oni równymi partnerami i już teraz w takim samym stopniu są odpowiedzialni za los i powodzenie zawartego związku. Jedną ze spraw wielokrotnie na przestrzeni lat dyskutowanych jest ustalenie wieku, w którym możliwe jest zawarcie małżeństwa. Do niedawna w naszym kraju małżeństwo mogli zawierać ludzie, którzy ukończyli 18 lat. Obecnie mężczyzna zawierający związek małżeński musi mieć przynajmniej 21 lat. Większe jest prawdopodobieństwo, że małżeństwo zawarte przez ludzi dojrzałych nie tylko fizycznie, ale i psychicznie będzie związkiem trwałym. Każdy związek dwojga ludzi zawierany jest w nadziei, że ułatwi osiągnięcie szczęścia, pozwoli na maksymalne zadowolenie, sprawi, że łatwiej będzie walczyć z przeciwnościami losu, pomoże w osiągnięciu sukcesów życiowych. Uroczyste stroje ślubne to oczywiście mało istotny symbol radości, wesela. Często, niestety, wielu dziewczętom przesłania on wszystko. Błysk obrączki na palcu to marzenie, do realizacji którego dąży się wbrew zdrowemu rozsądkowi. Po uroczystościach weselnych następują dni codzienne, zwykłe. Nieraz ciężkie. Dużo trzeba dobrej woli, dojrzałości, aby się nie załamać, nie rzucić wszystkiego…

Praca nad miłością

Miłość implikuje i sprawia wiele rzeczy, ale jej praktykowanie polega zasadniczo na dzieleniu się. Intensywności i głębi relacji miłości łączącej dwoje ludzi musi odpowiadać poziom i stopień czynnego dzielenia się swoim życiem. Dzielenie się to innymi słowy komunikowanie się, akt, w którym ludzie dzielą się czymś ze sobą, znajdują punkty wspólne. Komunikuję ci swój sekret
tym samym dzielimy go, jest on naszym punktem wspólnym. W stopniu, w jakim komunikuję tobie siebie jako osobę, a ty mi komunikujesz siebie, dzielimy ze sobą tajemnicę, jaką stanowi każde z nas. I odwrotnie. Na tyle, na ile odsuwamy się od siebie i unikamy odkrywania się przed sobą, na tyle pomniejszamy naszą miłość. W tym kontekście komunikowanie się jest nie tylko życiodajnym sokiem dla miłości i gwarancją jej rozwoju, lecz istotną treścią praktyki miłości. Kochać znaczy dzielić się, zaś dzielić się znaczy komunikować się. Kiedy zatem mówimy, że tajemnicą trwania miłości jest komunikacja, oznacza to, że tajemnica trwania w miłości polega na tym, by kochać, nieustannie dzielić się i realizować życiem swoje przyrzeczenie. Zawsze na początku jest owo pierwsze «tak», pierwsze zobowiązanie się do miłości, ale to pierwsze «tak» kryje w sobie niezliczoną liczbę mniejszych «tak». Jedną z częstszych form ucieczki od życia rzeczywistością, jaką stanowi na przykład miłość, jest zastępowanie działania dyskusją. Wolimy dyskutować, myśleć, wyrażać swoje wątpliwości na temat tej rzeczywistości niż zacząć ją praktykować. Łatwiej jest mówić o różnych sprawach niż nimi żyć. Przykładowo, dużo się ostatnio rozprawia o chrześcijaństwie jako drodze życia: czy można jeszcze wierzyć? w co naprawdę wierzymy? czy wiara ma zasadnicze znaczenie dla osiągnięcia szczęścia? Najbardziej oczywistym błędem w całej historii chrześcijaństwa jest to, że zamiast przystąpić do praktykowania wiary, wdawaliśmy się w nie kończące się, abstrakcyje dyskusje. Postronni obserwatorzy błagają, by nie zabawiać ich dyskusjami na temat naszych wątpliwości. Proszą, by im raczej pokazać, jak by było, gdyby uwierzyli i zaangażowali się.

Dziecko poza prawem

Dziecko w zasadzie aż do Rewolucji Francuskiej było poza prawem, a dzieciobójstwo nie było karane. Kobiety bogate, w historii, nie zajmowały się przecież swoimi dziećmi. Po urodzeniu rolę przekazywały innym, z niższych klas kobietom, o czym świadczy choćby znana instytucja mamek, piastunek, nianiek i opiekunek czy bon. Równocześnie istnienie prostytucji [odliczając sytuacje nędzy i przymusu ekonomicznego, który w pewnych okresach zmuszał do tego kobiety], szczególnie obecnej jej formy, «amatorskiej», czy seksu bezwybo- rowego, a także znanej w historii swobody seksualnej, jaką cieszyły się – podobnie jak mężczyźni kobiety z warstw uprzywilejowanych i arystokracji [u schyłku starożytnego Rzymu, w XVII i XVIII wieku we Francji i innych krajach Europy] – także świadczy o tym, że kobiety równie łatwo jak mężczyźni potrafią oddzielać zachowania seksualne od trwałej więzi uczuciowej. Kobiety te również nie przejmowały się skutkami swego życia seksualnego albo umiały się tych skutków pozbywać. A z drugiej strony, w tejże samej cywilizacji patriarchalnej, mężczyźni – mimo obyczajów, które akceptowały ich swobodne i nieodpowiedzialne zachowania w sferze płci oraz mimo przypisywania im cech nieuczuciowych – dawali wielokrotnie dowody ogromnej wrażliwości i uczuciowości. Iluż było takich, którzy rezygnowali ze swobody seksualnej, z wygód, z życia rodzinnego i dobrowolnie wybierali celibat, życie zakonne i kontemplację w imię miłości do Boga. Wielkimi twórcami i reformatorami religii byli zawsze mężczyźni. Nie wymieniamy wielu znanych świętych, którzy są żywym tego przykładem [obok oczywiście świętych kobiet, które także dobrowolnie wybierały taką właśnie drogę życia]. Nie pamięta się także, iż wielu mężczyzn spełniało bezinteresowne uczynki miłosierne wobec istot bezbronnych i słabszych, również dzieci, wykazując ogromną wrażliwość na ludzkie cierpienie i będąc prekursorami społecznych funkcji opiekuńczych. Święty Wincenty a Paulo w XVII wieku był jednym z pierwszych, który zbierał porzucone dzieci i zakładał dla nich przykościelne przytułki. W XVIII wieku w Warszawie taki przytułek dla podrzutków założył ksiądz Baudouin, francuski misjonarz. W nowszej historii wielkimi opiekunami i wychowawcami dzieci opuszczonych i osieroconych byli między innymi Makarenko i Korczak. Ten ostatni, będąc prekursorem odkryć współczesnej psychologii, głosił ponad pół wieku temu, że dziecko ma prawo do miłości, szacunku i opieki już od poczęcia. Hasła te realizował w praktyce, podejmując dobrowolnie rolę opiekuna i lekarza dzieci z domu sierot, aż do bohaterskiej śmierci wraz z nimi.

Sport, turystyka i także rekreacja wypoczynkowo-rozrywkowa

Szereg autorów wysuwa tezę, iż szczególnie doniosłym środkiem resocjalizacji młodzieży jest sport. Jak wynika z wielu danych, u młodzieży przebywającej w zakładach poprawczych i karnych stwierdza się zainteresowania sportem, rozbudzone jeszcze przed jej pobytem w zakładzie. Nawiązanie do tych zainteresowań pozwala włączyć wychowanków w nurt konstruktywnego życia społecznego. Dla znacznej bowiem części młodzieży resocjalizowanej rola sportowca nie koliduje z rolą, która wynika z uczestnictwa w grupie kradnącej, w szajce uprawiającej rabunek czy w kręgu chuligańskim. Co więcej, sport odwołuje się do wielu z tych cech, które są cenione w środowiskach przestępczych: do sprytu, tężyzny i sprawności fizycznej, wytrzymałości, odwagi, zdolności do współdziałania zbiorowego. Rozrywki sportowe przypominają młodzieży resocjalizowanej to, co było dla niej atrakcyjne w dokonywaniu przestępstw, a mianowicie element napięcia, ryzyko wymagające wykazania cenionej przez nią sprawności fizycznej, szybkiej orientacji, a odniesione zwycięstwo daje poczucie przewagi nad innymi ludźmi. Wszystko to bardzo ułatwia wejście w konstruktywne role społeczne poprzez udział w zespołach sportowych, kształtujących takie postawy jak np.: poszanowanie zasad gry, kultura obcowania z przeciwnikiem, wytrwałość. Mimo niewątpliwej atrakcyjności, jaką dla: wychowanków zakładów resocjalizujących mają zajęcia sportowe, wychowawcy muszą się liczyć z dużymi trudnościami, których przyczyną jest nie tylko osłabienie kontroli wewnętrznej u wielu wychowanków, lecz także znacznie niższa fizyczna sprawność w porównaniu z ich rówieśnikami, przebywającymi na wolności (Fiutko 1966). Niemniej jednak właśnie rekreacja poprzez sport może być w wielu wypadkach punktem wyjścia procesu resocjalizacji.

Teatr terapeutyczny i psychoterapia atakująca

Procedura teatru terapeutycznego polega na inspirowaniu i organizowaniu, przy współudziale członków grupy jako przyszłych aktorów, odpowiednich spektakli teatralnych. Członkowie grupy organizującej przedstawienia zapoznają się z treścią sztuki, w której mają grać: Dyskutują nad jej walorami artystycznymi i społecznymi oraz wspólnie ustalają koncepcję reżyserską i scenografię. Odgrywane sztuki dobierane są z repertuaru normalnych teatrów, bądź też przygotowane specjalnie jako element procedury teatru terapeutycznego. Są to z reguły krótkie opracowania w formie udramatyzowanej, których funkcja polega na wywołaniu odpowiednich dyskusji zbiorowych i indywidualnych rozmów oraz polemik. Tego rodzaju dyskusje i rozmowy mają służyć ujawnianiu i sformułowaniu ważnych, z punktu widzenia terapii wychowania, problemów. Czasem punktem wyjścia zbiorowych dyskusji, powodujących tego rodzaju efekty, jest wspólne czytanie przygotowanej do wystawienia sztuki. Wskazuje na trzy zasadnicze stadia każdej udanej gry terapeutycznej. Pierwsze stadium stanowi tzw. przygotowanie gry, polegające na dyskusji grupowej poświęconej wyborowi sztuki, a następnie przeprowadzenie prób, przygotowanie sceny i kostiumów. Okres przygotowania ma na celu zgranie członków grupy i stworzenie klimatu harmonijnej współpracy. Drugim stadium jest już wystawienie sztuki na scenie przed widzami. Ma ono na celu wywarcie wpływu zarówno na osobowości aktorów, jak i widzów. Trzecim stadium jest reakcja widzów po  obejrzeniu sztuki. Reakcja ta powinna być inspirowana i wykorzystywana w celu ujawnienia poglądów i uczuć oraz wywołania zachowań ważnych z punktu widzenia postulowanej funkcji spektaklu terapeutycznego.

Rozmaite etapy

Rozwój miłości w małżeństwie Umiejętność miłości rozwija się przechodząc przez różne etapy. Dziecko, początkowo zupełnie egocentryczne, uczy się kolejno zwrócenia ku innym osobom, wczucia się w ich potrzeby, podejmowania za nie odpowiedzialności. Na tym etapie rozwoju sztuki miłości jest się już dojrzałym do małżeństwa, nie jest to jednak w ewolucji kontaktów między kobietą a mężczyzną moment szczytowy. Tak jak miłość dziecięca nie jest jeszcze wystarczającą podstawą do małżeństwa, tak miłość, którą można uważać za dojrzałą na etapie ślubu, byłaby niedojrzała w dziesięć lat później, jeśliby się nie zmieniła. I jest wielkim błędem życzenie nowożeńcom: «Żeby się kochali zawsze tak samo jak dziś», albo ich postanowienie: «Nasza miłość nigdy się nie zmieni».
Miłość powinna się zmieniać oraz rosnąć razem z człowiekiem i dlatego równie błędne są często kierowane do młodych par przestrogi uprzedzające ich: «Miłość minie, ale może zostać przyjaźń». Miłość nie musi mijać, nie jest czymś danym z zewnątrz, jakąś siłą niezależną od człowieka. Jest tym, co się dzieje między dwojgiem ludzi, a więc właśnie od nich zależy. Trudność polega na tym, że zależy od obu stron naraz i obie strony muszą wykazywać pewną wstępną dojrzałość i pragnienie dalszego rozwoju. Dlatego, choć jest rzeczą zupełnie naturalną, że w okresie narzeczeńskim miłość wyraża się przede wszystkim w pragnieniu przebywania ze sobą, warto jednak już wtedy zastanowić się, czy istnieją poza tym jakieś wartości, które są dla obojga wspólne. Ten wspólny cel «poza sobą wzajemnie» jest jeszcze mglisty, ale on właśnie w przyszłości umożliwi przejście na wyższy poziom rozwoju.

Następnym elementem miłości małżeńskiej jest wyłączność

Gdyby rozwój miłości zatrzymał się na tym poziomie, byłaby jeszcze bardzo uboga. Choć nie jest to element wystarczający, jednak bardzo ważny, wyróżniający miłość małżeńską od innych. «Wierność», rozumiana czasem zbyt wąsko, jako wyłączność seksualna, dotyczy jednak nie tylko tej dziedziny życia. Relacja tak totalna, tak całościowo obejmująca człowieka, nie może być dzielona z wieloma osobami. Nie oznacza zamknięcia się na sprawy innych, ale zawiera w sobie lojalność dla współmałżonka we wszystkich sprawach. Współodczuwanie i współdziałanie dotyczy nie tylko lojalności wobec sytuacji zewnętrznych w stosunku do małżeństwa, także układu wewnętrznego – przyrzekane jest jako «uczciwość małżeńska». Polega to na obdarzaniu zaufaniem, staraniu się o zrozumienie drugiego w każdej sprawie, a także na tym, by wzajemnie sobie ułatwiać. Uczciwość małżeńska wyklucza tak zwane ciche dni, podczas których małżonek nie może ani się dowiedzieć, o co chodzi, ani przedstawić swojego punktu widzenia. Uczciwość małżeńska nie pozwala na jednostronne oskarżanie, ale każe zmierzać zawsze do podtrzymywania jasnej komunikacji między małżonkami, komunikacji wyspierającej komunię, czyli wspólnotę. Elementem miłości małżeńskiej jest też obdarzanie, ten najgłębszy wymiar miłości [w przysiędze: po prostu «miłość»]. Miłość dojrzała potrafi nie tylko pragnąć czyjejś obecności i rozumieć drugiego człowieka, potrafi obdarzać go. Najwszechstronniejsze obdarzanie występuje właśnie w małżeństwie, gdyż małżonkowie obdarzają się nie tylko wzajemną pomocą, ale samymi sobą. Jedność dwojga w jednym ciele «urzeczywistnia się w spotkaniu małżeńskim, a płeć jest tym, co pozwala na to zjednoczenie. Jest w nim coś więcej niż jedność ciał, gdyż zjednoczenie następuje od początku z wolnego wyboru [w związku rodziców z dzieckiem jest jakaś konieczność], połączonego z wzajemnym darem. Stwierdzenie „niedobrze być człowiekowi samemu” wskazuje na to, że człowiek jako osoba realizuje się najprawidłowiej będąc „z kimś” albo jeszcze głębiej „dla kogoś”».

Wspólne elementy

Miłość małżeńska – mimo że dzieje się wciąż między tymi samymi osobami – nie jest jednostajna, bo składa się ze współzależnych elementów, zawsze w niej obecnych, choć nabierających w różnych sytuacjach specjalnej wagi. Elementy te to: współobecność, wyłączność, współ- odczuwanie i wzajemne obdarzanie. Wszystkie mają swój wyraz w przysiędze, jaką składają sobie małżonkowie podczas ślubu kościelnego. Kiedyś w poradni pewna pani w rozmowie powiedziała mi: «Mąż boi się, że od niego odejdę, ale ja nie mogę tego zrobić, bo obiecałam teściowej, że go nie porzucę». Spytałam ją delikatnie, czy nie obiecywała tego mężowi. Wydawała się tym szczerze zdziwiona: owszem, mieli ślub kościelny, uczestniczyła w tej uroczystości, ale nie traktowała tego jako przyrzeczenia takiego jak na przykład, że coś się komuś załatwi, gdzieś pójdzie. Przysięga była dla niej pewną ceremonią, a nie po prostu ludzką obietnicą. Może ta opowieść brzmi anegdotycznie, ale naprawdę wiele małżeństw traktuje swój związek jak teren gry dyplomatycznej, dopuszczającej nieszczerość, podstęp i odwet, zapominając o tym, że coś sobie po prostu obiecali. Zawarte w ślubowaniu elementy miłości małżeńskiej zakładają wcześniejszą dojrzałość, bo tworzą się z tych sprawności, które rosły od dzieciństwa, a teraz zostały w sposób szczególny skierowane do wybranej osoby. Współobecność, pragnienie bliskości, znane małym dzieciom, teraz wyrażają się w decyzji bycia właśnie z wybranym mężem czy żoną, i to przez całe życie. «Oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci» – znaczy, że będziemy zawsze razem. Czasem za wąsko się to rozumie: «że cię nie opuszczę» – czyli, że się nie rozwiodę, ale naprawdę idzie o coś więcej: że będą planować życie tak, aby nie rozstawać się na długo bez konieczności, nawet choćby miało to przynieść materialne korzyści rodzinie. Współobecność dotyczy życia seksualnego, ale nie tylko to jest bycie razem we wszystkich dziedzinach życia i współmałżonek ma prawo na to liczyć.

Miłość małżeńska

Gdy człowiek osiągnie ogólną sprawność miłości i połączy się z tym wybór konkretnej osoby budzącej zainteresowanie erotyczne, rodzi się dojrzała miłość. Różne są rodzaje miłości. Miłość małżeńska jest wśród nich miłością specjalną – takim sposobem życia, żeby przechodzić przez nie we dwoje. Dla chrześcijan relacja ta jest sakramentem. Miłość małżeńska nie ma dobrej prasy ani w literaturze, ani w mass mediach. «Ach, to nudno w kółko, wciąż, tylko zawsze jeden mąż» – mówiła przedwojenna jeszcze piosenka; częściej opisuje się zdrady, trójkąty i porzucenia niż wytrwałą miłość między tymi samymi osobami. Taka miłość wydaje się może zbyt zwykła, nieciekawa, a jednak o takiej właśnie miłości ludzie marzą. Gdy się jej przyjrzeć z bliska, nie jest taka szara i jednolita, jakby się zdawało. Zmienia się i przekształca wielokrotnie w trakcie swego rozwoju i wyróżnia specyficznymi cechami od innych miłości erotycznych. Do cech tych należy nastawienie ku przyszłości, pragnienie wspólnego działania, pobudzenie aktywności, nadzieja na przyszłość. Z tym związana jest potrzeba stwarzania. Płodność jako cecha miłości małżeńskiej dotyczy przede wszystkim rodzenia i wychowania dzieci, ale także wszelkich wspólnych dokonań, jak na przykład stworzenie domu – w sensie materialnym i całego stylu życia. Cechą miłości małżeńskiej jest też porzucenie części swego egoizmu na rzecz nowej jakości, jaką stanowi wspólnota dwojga, w której oboje starają się o dobro drugiego, a także współodpowiedzialność. Współodpowiedzialność to traktowanie wszystkiego, co się w małżeństwie zdarzy, jako następstwa działania obu stron. Oboje ponoszą odpowiedzialność za niepowodzenia, oboje są też twórcami satysfakcji i szczęścia.

Nowa istota

Biologicznym celem małżeństwa są dzieci [oczywiście jest wiele małżeństw, które dzieci nie mają – spowodowane to jest zwykle, wynikającą z jakichś poważnych przyczyn, decyzją, która zresztą nie jest wcale taka łatwa, jakby się pozornie mogło wydać, albo po prostu chorobą któregoś z małżonków]. Zdecydowana większość małżeństw tworzy rodzinę, uzupełniając współżycie daniem życia nowej istocie. To ogromna odpowiedzialność – i nie sposób tu w kilku zdaniach o tym mówić. Możemy się tylko odwołać do Twojego czułego, wyostrzonego spojrzenia. Już sama wiele widziałaś, wiesz, słyszałaś. Iluż ludzi okazuje wręcz zbrodniczą beztroskę dając życie dziecku, którego nie chcą albo którego nie mogą otoczyć opieką, wychować. Samotne, nie chciane przez nikogo – żyje, ale tak jak nie pielęgnowana roślina – zdziczałe, oschłe, ubogie psychicznie, nieszczęśliwe. Wiele takich dzieci «otrząsa się», walczy o swoje miejsce w społeczeństwie, ale jest im ciężko, bardzo ciężko. I tylko najsilniejsi, najbardziej odporni, zwyciężają. Żaden najwspanialej wyposażony zakład, najlepsi wychowawcy nie zastąpią dziecku rodziców ani rodzinnego domu. Z wielu bardzo poważnych badań i obserwacji wynika niezbicie, że dla dziecka wcale nie są tak ważne dobre warunki materialne, mieszkaniowe, natomiast ważna jest dobra atmosfera rodzinna. Mówi się nawet tak ładnie, że «dziecko rozkwita w uśmiechu dorosłych», albo – «dziecko jak słońca potrzebuje miłości». Współczesna psychologia sugeruje coraz częściej, aby stosowano jak najpowszechniej «witaminę M». Miłość, po prostu. Dlatego na przykład coraz powszechniej w szpitalach dziecięcych matki pojawiają się w charakterze pielęgniarek własnych dzieci. Dziecko czując przy sobie matkę uspokaja się, lepiej znosi zabiegi, szybciej wraca do zdrowia. Tak dużo mówimy o matce dlatego, że Ty jesteś adresatką tej książki. Ale nieprawdą jest, że dziecku nie jest potrzebny ojciec. Dziewczyna decydująca się na małżeństwo, a więc i na stworzenie rodziny, na dziecko, nie może o tym zapomnieć.