This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 2 title

This is default featured slide 3 title

This is default featured slide 4 title

This is default featured slide 5 title

Sadyzm

W najbardziej popularnym ujęciu sadyzm oznacza osiąganie przyjemności w wyniku zadawania cierpień drugiej osobie. We współżyciu płciowym oznacza to umyślne zadawanie bólu, poniżanie, próby dominacji, co ma wywołać podniecenie seksualne. Jest to jednak zaledwie fragment prawdy. W powyższym ujęciu sadyzm byłby cechą rzadko spotykaną, typową raczej dla alkoholików, typów antyspołecznych niż przeciętnych ludzi. Tak bynajmniej nie jest. Według opinii wielu psychologów sadyzm jest cechą występującą u wszystkich ludzi, ale w bardzo różnorodnych formach. E. Fromm pisze: «Znamy trzy rodzaje skłonności sadystycznych… Pierwszy polega na uzależnianiu innych od siebie, by mieć nad nimi absolutną i nieograniczoną władzę, by uczynić z nich narzędzie i ugniatać jak glinę w ręku garncarza. Drugi wypływa z wewnętrznego pragnienia, aby nie tylko rządzić bezwzględnie innymi, lecz ich eksploatować, wykorzystywać, okradać, patroszyć i – że się tak wyrażę – wysysać z nich wszystko, co jadalne. Pragnienie takie może odnosić się zarówno do rzeczy materialnych, jak i niematerialnych, na przykład uczuć lub intelektu danej osoby. Trzeci rodzaj skłonności sadystycznych to chęć zdawania innym bólu albo oglądania ich cierpień. Mogą to być cierpienia fizyczne, częściej jednak są to cierpienia duchowe. Idzie tu o krzywdzenie czynne, poniżanie, wprawianie drugich w zakłopotanie albo oglądanie ich w poniżającej czy kłopotliwej sytuacji». Sadyzm ma bardzo często świetne pozory. Sadysta potrafi «kochać» i bliskiej osobie potrafi dać wszystko, z wyjątkiem niezależności. Potrafi być opiekuńczy, czuły, serdeczny, ofiarny, ale podporządkowuje sobie daną osobę, pozbawia ją wolności, swobody, oczywiście w imię «jej dobra». Sadysta zdobywa całkowitą kontrolę nad nią. Co więcej, obdarowany nawet nie podejrzewa, że rzekoma miłość jest pragnieniem zawładnięcia. Sadysta potrafi być wyznawcą jedynej, integralnej, urozmaiconej miłości, a piękna gra słów może zwieść. Każda próba uniezależnienia się wywołuje u sadysty agresję, niekiedy w postaci histerycznej; zresztą histeria jest często jego bronią.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Informacje genetyczne

Rola ewolucyjna płciowości i współżycia płciowego polega obok wymiany informacji genetycznej w prokreacji [rekombinacji genów], co umożliwia adaptację do dynamicznego środowiska, na wzmocnieniu więzi między parą ludzką. Kontakt seksualny wzmacnia jedność pary, jeśli nie jest oderwany od prokreacji i jeśli jest wyrazem więzi i miłości. Jeśli natomiast jest przypadkowy i egoistyczny, niszczy więzi między parą i niszczy samego człowieka. Fakt, iż wskutek płciowości jest zawsze dwoje rodziców, zapewnia także rekombinację cech psychicznych, co jest konieczne do rozwoju człowieka, istoty o strukturze psychicznej nie tylko wyjątkowo bogatej, ale predestynowanej do dalszego rozwoju. Dlatego w przyrodzie jedynie człowiek ma nadwyżkę energii seksualnej, która służąc więzi pary małżeńskiej i jej rodzicielstwu, zabezpiecza długi proces wychowania dziecka. A tylko dziecko rosnące w atmosferze trwałej miłości zdolne jest w dalszym swoim życiu do budowania jej w sobie i wokół siebie. Odkrycia te są zgodne z personalistycznym i uniwersalnym wymiarem prawd zawartych w religii chrześcijańskiej. Aby jednak zrozumieć i zrealizować w praktyce wymagania stawiane mężczyźnie i kobiecie, małżeństwu i rodzinie przez chrześcijaństwo, trzeba przezwyciężyć tradycyjne deformacje i schematy dotyczące płci i podziału na cechy męskie i żeńskie. Na to miejsce należy wprowadzić nowe, dojrzałe i przemyślane modele związane z płcią, w pełni uwzględniające powołanie mężczyzny i kobiety. Trzeba w nich także «dowartościować» mężczyznę. Chodzi bowiem o to, aby decydujący głos w społeczeństwie zdobywali ludzie wrażliwi i uczuciowi, którzy będą kształtowani w atmosferze miłości obojga rodziców. Rozwój cywilizacji i kultury wymaga człowieka [a nie tylko kobiety] wyposażonego w rozwinięte struktury opiekuńcze i odpowiedzialnego za dalszy los własny, swojej rodziny, społeczeństwa i ludzkości. Bez tego grozi zagłada naszej cywilizacji.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Role społeczne

Rekapitulując dotychczasowe wywody – można stwierdzić, że podtrzymywanie przekonań o zdeterminowanym, sztywnym, «katalogowym» podziale cech psychicznych i ról społecznych na «kobiece» i «męskie», przekonań opartych w dodatku na powierzchownej analizie dziedzictwa natury i kultury – prowadzi do wielu negatywnych konsekwencji społecznych. Są to: po pierwsze utrwalanie i usprawiedliwianie rzekomo naturalnych, a faktycznie uwarunkowanych historycznie, często prymitywnych i nieodpowiedzialnych cech i zachowań mężczyzn w sferze seksualnej i rodzinnej. Po drugie – utrwalanie wiary, że kobiety – jako automatycznie wyposażone w cechy uczuciowe i opiekuńcze – naprawią męską nieodpowiedzialność i egoizm w tej sferze. Po trzecie – społeczeństwo oczekując słusznie cech opiekuńczych od kobiet, nie oczekuje ich od mężczyzn i hamuje konieczny proces pełnego i wartościowego włączenia ojca w proces wychowania dzieci od ich poczęcia. Po czwarte – nie dostrzega się albo nie docenia jako ważnego problemu społecznego egoistycznych zachowań kobiet w życiu seksualnym i wobec dziecka: masowych sztucznych poronień, porzucania dzieci, ich złego traktowania itp. Po piąte – ciągle nie dostrzega się konieczności wypracowania pełnego systemu przygotowania dzieci i młodzieży do małżeństwa i rodzicielstwa, w którym rodzina, jako centralne ogniwo, winna być uzupełniana i wspomagana przez inne instytucje wychowania. Po szóste – utrwalanie złego kierunku emancypacji kobiet, polegającego wyłącznie na wyzwalaniu kobiet od tradycyjnie przypisywanych im cech, ról i obowiązków oraz na wdzieraniu się na pozycje męskiej dominacji, czyli dążącego do odwrócenia zależności płci. Nie dostrzega się równocześnie, iż tradycyjny model dwóch wzorców płci krzywdzi również mężczyznę, imputując mu brak wrażliwości i uczuciowości, choć wbrew  obyczajom i wręcz wygaszaniu tych cech mężczyźni często je posiadają. Krzywdzi się również dziecko: tradycyjnie przypisuje się małe dziecko wyłącznie kobiecie, wskutek czego przez wiele wieków dzieci w pierwszej fazie życia pozbawione były kontaktów uczuciowych z ojcem. Dlatego większość ludzi i dziś jeszcze jest niedowartościowana uczuciowo ze strony ojca i to jest jedna z przyczyn, że stworzyliśmy tak agresywną cywilizację. Na koniec trzeba podkreślić, iż przyjmowanie dwóch wzorców płci i podwójnej moralności szczególnie zagraża trwałości miłości erotycznej i wyłącznej więzi pary małżeńskiej, stanowiących ważny fundament postulowanej «cywilizacji miłości». Akceptowana przez obyczaje przed- i pozamałżeńska swoboda seksualna mężczyzn, do czego w imię źle pojętej emancypacji przyznają sobie dziś prawo także kobiety, niszczy trwałą miłość w rodzinie, a tym samym niszczy podstawową atmosferę wychowawczą ze wszystkimi opisanymi konsekwencjami zaburzeń rozwojowych – od znerwicowania i nieprzystosowania po chorobę sierocą i psychopatię.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Cechy i zachowanie

Tak więc wiele czynników, a głównie zaburzenia rozwoju wrodzonych struktur uczuciowych w pierwszej fazie życia, wpływa na cechy i zachowanie dziecka, a nie płeć. Inna sprawa, że przejawianie zachowań psychopatycznych może być różne u mężczyzn i kobiet. Jest to uwarunkowane kulturowo i obyczajowo. Mężczyzna psychopata stanie się częściej alkoholikiem czy przestępcą, a kobieta na przykład prostytutką. Kobieta swą agresję – wskutek doznanej od mężczyzny krzywdy – przeniesie na dziecko, niszcząc je lub porzucając, często będzie też się mścić na innych mężczyznach. Wyjściem z sytuacji zagrożeń żyda małżeńskiego i rodzinnego oraz innych negatywnych zjawisk społecznych, powodowanych często przez ludzi o cechach psychopatycznych, nie jest więc ciągłe lansowanie dwóch wzorców zachowań i związanego z tym tradycyjnego podziału ról według płci, ze szczególnym akcentowaniem konieczności wypełniania jedynie przez kobiety zadań wewnątrzrodzinnych. To niczego już nie rozwiąże. Rzeczywistego lekarstwa na te negatywne zjawiska społeczne nie należy szukać wyłącznie w powrocie kobiety do domu [praca zawodowa kobieta może być wartością pozytywną, ale całkowity powrót nie byłby dziś możliwy], lecz w takim wychowaniu dziewcząt i chłopców do małżeństwa i rodzicielstwa, aby mogli w partnerskim i kochającym się małżeństwie wychowywać swoje dzieci na odpowiedzialnych i umiejących kochać ludzi. Wymóg bowiem odpowiedzialnego rodzicielstwa jest adresowany do obu płci i obie winien obciążać psychicznie. Nie znaczy to jednak, że należy dążyć do mechanicznej uniformizacji obu płci. Pewna odmienność istnieje, uwarunkowana zarówno naturą, jak i kulturą. Ilustruje to teza znanego francuskiego antropologa Abla Jeanniere: Nie można dwoistości płci sprowadzić do zjawiska natury, ale nie jest też ona jedynie przejawem dziejów cywilizacji. Podkreślamy najistotniejszą odmienność wynikającą z macierzyńskiego powołania kobiety, a ojcowskiego mężczyzny. Doceniamy wartość niektórych zróżnicowań płciowych wynikających z kultury [na przykład stroju], lecz sprzeciwiamy się szkodliwemu dziś stereotypowi zasadniczych różnic psychicznych.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn